Niewiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że ciąża i poród mogą uszkodzić mięśnie i nerwy dna miednicy i spowodować problemy z nietrzymaniem. Temat, który stanowił kiedyś tabu, jest dziś na ustach celebrytek, które dzielą się swoimi problemami z innymi kobietami. Badania naukowe prowadzone w Szwajcarii dowiodły, że u 80% kobiet po porodach występują różnego stopnia uszkodzenia unerwienia mięśni miednicy. Jeżeli są niewielkie, powodują przejściowe problemy z nietrzymaniem moczu lub stolca i ustępują w ciągu kilku do kilkunastu tygodni.
Młoda mama ma tyle na głowie, że niewielkie wycieki moczu często lekceważy. Mogła też usłyszeć od innych, że to normalne. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że mięśnie nie są już sprawne w 100%, a przecież nadal muszą wykonać tę samą pracę – powstrzymać wzrost ciśnienia śródbrzusznego lub odruch parcia. Nie będąc w pełnej dyspozycji, ulegają przeciążeniom a ich zdolność do skutecznego przeciwdziałania obciążeniom maleje.
Mitem jest przekonanie, że rozwiązanie ciąży przez cesarskie cięcie chorni w pełni przed nietrzymaniem moczu. Różnica w częstości występowania nietrzymania po porodzie wśród kobiet rodzących siłami natury i po cesarskim cięciu, to tylko około 20%. Obciążeniem powodującym urazy unerwienia jest sama ciąża, dodatkowe kilogramy obciążające dno miednicy, częste zaparcia, pogłębiona lordoza, która może powodować zaburzenia przewodnictwa nerwowego. Negatywny wpływ ciąży na mechznizmy zwieraczowe, pogłębia brak właściwego przygotowania do porodu i stosowanych w czasie ciąży ćwiczeń, wzmacniających mięśnie krocza i ich odporność na uszkodzenia.
Z badań prowadzonych w Kanadzie wiadomo, że jedynie kilka procent kobiet ciężarnych ma świadomość, że po porodzie mogą wystąpić problemy z nietrzymaniem stolca lub gazów.
Najczęściej w wyniku trudnych, trwających długo porodów, porodów wspomaganych instrumentalnie (vacuum, kleszcze), porodów w znieczuleniu, kiedy kontrola napięcia mięśni jest farmakologicznie upośledzona, w wyniku nieprawidłowego nacięcia krocza lub pęknięcia krocza.
Z rozmów z proktologami zajmującymi się leczeniem okołoporodowych uszkodzeń zwieraczy odbytu wiem, że problem ten dotyczy około 10% rodzących w Polsce kobiet. To ogromna liczba ponad 30 tysięcy kobiet rocznie, które często cierpią w milczeniu, bo ich życie zawodowe, społeczne lub seksualne legło w gruzach. Jeżeli badanie obrazowe potwierdzi przerwanie ciągłości zwieraczy – konieczna jest operacja. Natomiast we wszystkich przypadkach, operacyjnych i nieoperacyjnych, niezbędne jest postępowanie rehabilitacyjne, uwzględniające zabiegi elektrostymulacji i terapię biofeedback.
Mówi się, że problemy z nietrzymaniem to głównie problem kobiet po menopauzie. To nieprawda.
Kiedy pytam kobiety po 50 roku życia o moment pojawienia się problemów z nietrzymaniem,większość z nich mówi: „wtedy jak urodziłam drugie dziecko”, a było to najczęściej 20 – 30 lat temu. W niektórych krajach Europy, poporodowa rehabilitacja kobiet w zakresie usprawniania mięśni miednicy należy do standardów i jest refundowana. W Polsce, spada na barki kobiet, chociaż koszty rehabilitacji są dla budżetu wielokrotnie niższe niż leczenie powikłań, stanów zapalnych i późniejsze zabiegi operacyjne, które i tak powinny być uzupełnione o rehabilitację.
Kobiety, które doznały poporodowych uszkodzeń zwieraczy nie muszą jednak cierpieć. Współczesna wiedza i metody, pozwalają na odbudowę kontroli nad czynnością zwieraczy nawet tym z nich, których mięśnie i nerwy sterujące czynnością zwieraczy doznały znacznego stopnia uszkodzeń. Odnerwione mięśnie pozbawione są „dostaw prądu”, czyli pobudzeń przesyłanych przez układ nerwowy. Jeżeli nie są stymulowane, nie regenerują i zaczynają zanikać. Stymulacja umożliwia odwrócenie tego procesu. Potrafimy pomagać kobietom z takimi problemami i przywracać im jakość życia.